przekaż
darowiznę

Malowanych radością i miłością Świąt Wielkanocnych

Niech serdeczność, życzliwość i bliskość kolorują każdy dzień, a troska o drugiego człowieka nabiera formy doskonałej.

 

Trwa rekrutacja

do Kolorowej Szkoły

i Kolorowego

Przedszkola

 

Pomóż nam

wyposażyć

"OTULINKĘ"

 

Michaś przeżył. Jaka przyszłość go czeka?

Michaś urodził się w 26 tygodniu ciąży jako skrajny wcześniak. Jego siostry bliźniaczki niestety nie udało się uratować. Chłopiec cierpi na spastyczne mózgowe porażenie dziecięce. Choć jest rehabilitowany od pierwszych miesięcy życia, to sam jeszcze nie chodzi. Dziecko jest pod stałą opieką poradni neurologicznej, ortopedycznej
i okulistycznej. 

Na początku wszystko zapowiadało się dobrze. Pani Ewa wraz mężem, synem i córką oczekiwali przyjścia na świat bliźniąt – Michasia i Julki. Niestety w 26 tygodniu ciąży u dziewczynki odkleiło się łożysko, więc by ratować dzieci lekarze podjęli decyzję, że trzeba wywołać akcję porodową. Pomimo sprawnej akcji ratunkowej dwóch karetek i przewiezienia Pani Ewy ze szpitala w Łęczycy do jednego z łódzkich szpitali, Julci nie udało się uratować.

Kobiecie załamał się cały świat. W jednej chwili straciła córeczkę, a lekarze uprzedzili, że synek może nie przeżyć kolejnego dnia. Michałek zaraz po urodzeniu został umieszczony na oddziale intensywnej terapii dla wcześniaków. Chłopiec był bardzo malutki – ważył mniej niż 1 kg. Kiedy leżał w inkubatorze często drżała mu rączka i nóżki, co bardzo niepokoiło jego mamę. Lekarze tłumaczyli, że dopiero czas pokaże, jaki jest tego powód i jak będzie rozwijał się przedwcześnie urodzony Michałek.

To była walka o każdy dzień życia…

Synek Pani Ewy przyszedł na świat 14 czerwca 2013 roku, ale szpital opuścił dopiero jesienią. Wciąż był nieodporny na zakażenia, albo męczył się z zapaleniem płuc. Michałek bardzo długo nie radził sobie z oddechem i musiał być podłączony do respiratora. Maluszek był karmiony przez sondę żołądkową, dlatego bardzo wolno przybierał na wadze. Sondę przyczepiało się za pomocą plastra do policzka maleńkiego pacjenta. Trudno opisać ból, jaki towarzyszył Michasiowi za każdym razem, gdy pielęgniarka zmieniała mu opatrunek na buzi… ,,W tym okresie płaczącego z bólu synka trzeba było kilka razy reanimować. Robił się niepokojąco siny, prawie leciał mi z rąk” – ze łzami w oczach wspomina matka.

Ale to nie był jeszcze koniec walki o życie chłopca. Lekarze obawiali się, że przewód Botalla przy małym serduszku Michasia sam się nie domknie i będzie konieczna operacja. Pani Ewa odchodziła od zmysłów – ,,jak to słabe maleństwo zniesie trudy operacji?”. 

Na szczęście malec dzielnie walczył i udało się uniknąć interwencji na otwartym sercu. Zaledwie tego, bo u syna Pani Ewy zdiagnozowano spastyczne mózgowe porażenie dziecięce, w następstwie czego występuje u niego wzmożone napięcie kończyn dolnych. 

Trzylatek zapracowany jak dorosły

Jak wygląda dzień z życia tego małego chłopca? Jego mama mówi, że wcale nie odbiega od obowiązków typowych dla osoby dorosłej – ranne wstawanie, żmudna praca przy usprawnianiu słabych nóżek, nauka chodzenia, mówienia, potem jeszcze ćwiczenia wspólnie z mamą i siostrą Martą. Żeby stawić się na zajęciach z Fundacji ,,Kolorowy Świat” Michaś musi wstawać przed
7 rano. Mieszka około 60 km od ośrodka rehabilitacyjnego.

Dziś Michałek ma 3 lata, ale sam jeszcze nie chodzi. Zesztywniałe nóżki sprawiają, że każdy krok staje się dla chłopca dużym wyzwaniem. Ogromnym wsparciem dla jego rodziny są bezpłatne zajęcia z fizjoterapeutą, neurologopedą i psychologiem prowadzone przez Fundację Pomocy Dzieciom ,,Kolorowy Świat” w  Łodzi. 

Samodzielność synka to największe marzenie Pani Ewy

Mama Michasia zdaje sobie sprawę z tego, że chłopiec prawdopodobnie nigdy nie będzie całkiem zdrowy. Mimo wszystko się nie poddaje i wspólnie z rodziną stara się zrobić wszystko, by intensywne leczenie Michałka przyniosło jak najlepsze efekty. Jeździ z nim na turnusy rehabilitacyjne, uczestniczy w zabiegach ostrzykiwania nóżek, żeby obniżyć napięcie mięśni. W planach rodziny Michasia jest też zakup zaopatrzenia ortopedycznego. Niestety trudna sytuacja finansowa komplikuje realizację większości zamierzeń związanych z przywracaniem Michasia do samodzielności. Pani Ewa, by zająć się chorym synkiem musiała zrezygnować z pracy zawodowej, a wydatki związane z jego dojazdami na rehabilitację i wizytami u lekarzy ciągle rosną. Pozostaje wiara w ludzką wrażliwość i pomoc, która sprawi, że życie chłopczyka będzie łatwiejsze. 

Michałek ma kochającą rodzinę, jest bardzo pogodny i dzielnie znosi wieloetapowe leczenie.  Nie grymasi, kiedy musi spędzić kolejną godzinę na rozciąganiu nóżek w sali do rehabilitacji. Czego można mu życzyć na zbliżające się święta Bożego Narodzenia? Żeby sam podreptał do choinki z prezentami, mógł kiedyś biegać po puszystym śniegu, albo o własnych siłach poszedł z bliskimi na zimowy spacer do parku. Niech będzie szczęśliwym chłopcem, a potem zadowolonym z życia mężczyzną.

Nie trzeba być świętym Mikołajem, by spełnić marzenia wcześniaków takich, jak Michaś. Czasem miłość i troska rodziców to niestety za mało, by zapewnić dziecku dobry start w dorosłe życie… Przekaż darowiznę na konto Fundacji ,,Kolorowy Świat”. Dzięki Tobie Michałek będzie bardziej sprawny i samodzielny.        

 

Przekaż darowiznę lub sprawdź, jak inaczej możesz pomóc